Wakacje, święta i weekendy są po to, żeby się uczyć…

Wakacje, święta i weekendy są po to, żeby się uczyć…

Już czuję jak się buntujesz po przeczytaniu tego tytułu. Jak to? Przecież czas wolny jest od tego, żeby wypoczywać. A ja ci tu proponuję naukę języka angielskiego, albo czegoś innego, niekoniecznie języka obcego. Dlaczego? Czyżby coaching językowy zakładał znęcanie się nad klientem??

Uczenie się to bardzo skomplikowany proces zarówno w sferze naszej psychiki, jak i pracy naszego mózgu. Dla większości z nas jest to również stresujące, nawet jeśli do końca nie zdajemy sobie z tego sprawy. Tyle już razy przecież „podchodziłeś” do tego angielskiego…Ten Present Perfect, masakra… A ta francuska wymowa… Chyba nigdy się nie uda prawidłowo wymówić „r”… Próbujesz raz jeszcze, ale podświadomie może to wywoływać pewne, u niektórych z nas całkiem spore, napięcie.

Na co dzień funkcjonujemy w utartym schemacie: praca-dom-praca-dom. Jesteśmy zwykle tak zabiegani, że na nic ponadto nie mamy czasu. Co więcej, nie mamy też na nic innego siły ani energii. Co wytrwalsi próbują wstawać o godzinkę wcześniej, lub iść spać o godzinkę później. Takie wciskanie na siłę jeszcze jednego, trudnego i wymagającego zadania właśnie w okresie największych przeciążeń naszego ciała i umysłu jest zdecydowanie złym pomysłem. Jak opanować nowe umiejętności, gdy Twój umysł zestresowany a wszystkie Twoje myśli skupione na gąszczu codziennych wyzwań związanych  z pracą i życiem prywatnym?

Jest jeszcze jeden powód, byś właśnie na czas wolny zaplanował zdobywanie nowych umiejętności. Psycholog, Marvin Zuckerman badał naszą skłonność do podejmowania ryzyka, w tym także naszą otwartość na nowe doświadczenia i wyzwania. Otóż zgodnie z wynikami jego badań, to właśnie w czasie wolnym jesteśmy bardziej otwarci na zmiany, chętni do uczenia się nowych rzeczy i po prostu „dzielniejsi”.

Chcę Ci więc zaproponować, byś powolutku przygotował się do nauki języka obcego już teraz, zanim we wrześniu zapiszesz się na kurs czy lekcje prywatne ze swoim nowym trenerem czy coachem językowym. Wiedząc, że nauka języka to nie takie „hop-siup”, planuj swój rozwój z rozmysłem. Daj sobie czas, by oswoić się z nowościami.

Co możesz zrobić do końca wakacji? Na jednym z wcześniejszych blogów pisałam o „zagruntowaniu płótna”. Poświęć czas na dowiedzenie się czegoś o sobie, swoich preferencjach, stylach uczenia się. Potrenuj na sobie nowe metody uczenia się i zapamiętywania. Zobacz, która z nich może się stać tą Twoją. Poćwicz pamięć. Poczytaj o tym, jak uczą się dorośli. A jak już uda Ci się stworzyć we własnej głowie swój profil „ja-uczeń-językowy” możesz na przykład zacząć słuchać piosenek czy uczyć się pojedynczych słówek. Takich, które ci się podobają. A wszystko to spokojnie, bez pośpiechu, tak, jakbyś wypróbowywał na przykład nowy przepis kulinarny. Może też uda Ci się wykształcić kilka dobrych nawyków, np. dwa nowe słówka dziennie? Bez szaleństw i przepracowywania się, w końcu jest lato i są wakacje.

Tak przygotowany, we wrześniu łatwiej przystąpisz do regularnych lekcji. Może uda Ci się wreszcie powrócić do nauki języka po np. kilkuletniej przerwie? Mocno wierzę, że nasza psychika i nasze nastawienie są szalenie ważne we wszystkim, co robimy. A więc zatroszcz się o nie właśnie w wakacje.

 

grafika: freeartisticphotos.com


globalservice



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *